Wczoraj:
1. zapiekanka z makaronem, szpinakiem i tuńczykiem- 380 kcal
2. koktajl czekoladowy-200 kcal
3. 3 mandarynki - jakieś 150 kcal? nie wiem dokładnie
4. zupa marchewkowa z soczewicą - 230 kcal
5. zielony koktajl odchudzający - 200 kcal
Dziś będzie:
1. koktajl czekoladowy-200 kcal
2. zupa marchewkowa z soczewicą - 230 kcal
3. sok pomarańcza-grejpfrut light ( ok 500 ml) - 40 kcal
4. kasza gryczana, warzywa po chińsku, trochę sera feta - jakieś 380 kcal? bateria w wadze mi padła i nie dam rady niczego zważyć :<
5. zielony koktajl odchudzający - 200 kcal
I orbitrek też dziś był. Na razie ćwiczę co drugi dzień. Jak będzie mi za mało, to będę codziennie.
Zupa została mi jeszcze na jutro xD Cieszę się, bo jest pycha, no i nie muszę za bardzo kombinować co będę jadła. Zapiekanka też miała być na dłużej, ale wyschła i była paskudna. Zrobię ją jeszcze, ale bez tuńczyka, raczej z soczewicą, albo jakąś fasolą czy kukurydzą, bo jednak wolę jedzenie wegetariańskie (decyduję się na lakto-owo-wegetarianizm, bo bez jogurtów i jajek nie dam rady być na odchudzaniu weekendowym).
Średnio się czuję, boli mnie głowa, więc prewencyjni zostałam w domu, bo nie chcę się doziębić, a od jutra mam serię wykładów, na którą bardzo chcę iść.
Więc siedzę i się nudzę ^^ W czwartek zacznę znowu odchudzanie weekendowe, a w środę Dzień Jedzenia Tego Co Chcę Bez Patrzenia Na Nic.
Nadal jestem zachwycona odkryciem, że tak naprawdę w kaloriach nie liczy się ilość lecz jakość. Nie ciągnie mnie do dawnego jedzenia, lepiej śpię, czuję, że umysł też mam jaśniejszy i mam co raz więcej energii. Z jakością jedzenia poprawia się jakość życia. Miałam książki dra Bardadyna od 2 lat, a dopiero teraz zaczęłam stosować się do jego rad i strasznie żałuję. Gdybym zrobiła to wcześniej, pewnie już nosiłabym rozmiar 34 (albo i 32) i oszczędziłabym sobie wiele nerwów, zdrowia i w ogóle życia. Widzę, jak wiele straciłam przez swoje "anowanie". Ale cicho, koniec, to temat, który jest już poza mną :)
Jedyne co muszę zrobić to pożegnać się z papierosami... Boję się, że od nich przytyję, ale wiadomo, zdrowie jest najważniejsze. No i nie jest to tani nałóg -_- Jednak trudno przestać, gdy 3/4 osób na studiach i własny chłopak palą :/ Kiedyś trzeba będzie, bo nie chcę do końca życia palić!
Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku :) Pozdrawiam!